Hejt na LinkedIn

Nie wiem jak Ty, ale ja mam wrażenie, że hejt w polskim internecie ostatnio wzrasta na sile.

Definiując hejtera wykorzystałbym opis Pawła Tkaczyka: „osoba, która świadomie wciska swoją opinię komuś, kto nie chce jej słuchać”.

Z hejtem skierowanym w moją stronę, zetknąłem się już w pierwszym dniu od wypuszczenia w świat posta, mającego przecież na celu dostarczenie czytelnikom pewnej wartości. Co ciekawe – hejt pojawił się na LinkedIn, który uznawany jest za jeden z najbardziej „cukierkowych” portali, jeśli chodzi o ton wypowiedzi.

Osobiście mam o LinkedIn zgoła inną opinię (podzielam ją z dr Jerzym Podlewskim, który jakiś czas temu poruszył tę kwestię na swoim blogu), obserwując komunikację osób z mojej sieci. Jest wśród nich pewna grupa ekspertów (użyłem tego określenia bez cienia ironii – naprawdę osób znających się na swojej robocie jak mało kto), których 90% komentarzy ma wydźwięk negatywny, pouczający. Mam wrażenie, że te osoby czerpią pewną osobliwą satysfakcję z typowego, negatywnego czepiania się wypowiedzi innych, dotyczących obszaru specjalizacji danego eksperta. Robią to być może nawet w dobrej wierze – chęci edukowania, wskazywania właściwych (ich zdaniem) praktyk. Niemniej jednak patrząc na te wypowiedzi z boku, wywołuje to u mnie najczęściej zażenowanie.

W przypadku tego konkretnego hejtu (screen powyżej), którego sam doświadczyłem wczoraj, moja teoria jest taka, że zawód projektanta identyfikacji wizualnej, jest jednym z tych, które zaczynają cierpieć coraz mocniej z powodu wszechobecnego trendu automatyzacji oraz rozwoju aplikacji Saas’owych, AI, etc. Jeśli taki specjalista (często artysta, przykładający sporo emocji do swojej twórczości) nie ma dodatkowo wykształconych na odpowiednim poziomie zdolności komunikacyjnych / sprzedażowych / marketingowych, to siłą rzeczy frustrują go takie publikacje jak moja, które w pewnym stopniu podważają (w jego mniemaniu) sens wykonywanej pracy.

A przecież nie taki był mój cel 🙂 Co więcej sam, jako konsultant marketingowy, dowiaduję się o coraz to nowych narzędziach i technologiach, które są w stanie wyręczyć mnie w pewnych kwestiach (np. sztuczna inteligencja rozwijana przez Google programująca kampanie reklamowe w całkowicie automatyczny sposób). Jednak przyjmuję to z pełnym zadowoleniem, pokorą i traktuję jako krok do przodu w moim obszarze. Moim zdaniem ciągle jest i będzie masa rzeczy, które powinny być kontrolowane przez specjalistę. Roboty nie zabraknie (ktoś te wszystkie bot’y i scenariusze automatyzacyjne będzie musiał najpierw zaprogromować, a potem monitorować działania i optymalizować) 🙂

Także do tego typu hejtu podchodzę z dużym dystansem, pewną dozą wyrozumiałości, a przede wszystkim współczuciem. Ta niewielka grupa osób zdecydowanie lepiej wykorzystałaby swój czas, przeznaczając go na samorozwój w obszarach, w których nie są mocne (np. komunikacja), a które mają przecież kluczowe znaczenie dla ich wizerunku. Siejąc hejt, tracą przecież potencjalnych klientów, których odpycha forma ich wypowiedzi.

A jakie są Twoje doświadczenia z hejtem? Zauważasz go więcej na LinkedIn czy jednak na Facebooku? (jeśli chodzi o środowisko specjalistów i przedsiębiorców, różnego rodzaju grupy, do których należysz)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *